wlewy witaminy C (L-askorbinian sodu)

Witamina C – amunicja na pierwszą linię obrony

Cytryny
Tak wojowniczy ton nie bez przyczyny! Taki właśnie pasuje do witaminy C, która walczy nie tylko z infekcjami i szkorbutem, o czym wiemy wszyscy, lecz również z metalami ciężkimi, wolnymi rodnikami czy bólem, a pośrednio, poprzez kilka mechanizmów, jest też pomocna w walce z nowotworem!

Zastosowanie witaminy C ma w medycynie bardzo długie tradycje. Za odkrywcę witaminy C uznawany jest Albert Szent-Györgyi. Temat dogłębnie badał również Linus Pauling, dwukrotny laureat nagrody Nobla. Tomy badań i setki publikacji naukowych udowadniają nam jak ważną rolę odgrywa właśnie witamina C.

Przypatrzmy się po kolei jej zdumiewającym możliwościom, aby przejść do wniosku, że bez witaminy C w kieszeni nie warto ruszać się z domu!

Wspomniana na początku, znana wszystkim rola witaminy C w walce z infekcjami, szczególnie wirusowymi, jest dość łatwa do wytłumaczenia. Neutrofile, „żołnierze” układu odpornościowego, gdy są napakowane witaminą C, bardzo skutecznie radzą sobie z przeróżnymi wirusami – od rinowirusów takich powodujących katar, po poważniejsze wirusy zapalenia wątroby, polio, grypy, ospy wietrznej czy inne. To właśnie na infekcje wirusowe brak jest skutecznych i bezpiecznych leków, a witamina C takim jest!

W ostatnich latach „modne” stało się hasło „antyoksydanty”. I dobrze! Wzrasta świadomość, że warto spożywać antyoksydanty, chociażby witaminy takie jak A, E czy właśnie C. Są one wymiataczami wolnych rodników tlenowych, które występując w nadmiarze przyczyniają się do niszczenia DNA i połączeń białkowych, a pośrednio powstawania komórek nowotworowych, rozbuchanych procesów zapalnych, reumatyzmu, alergii i innych chorób (a nie tylko do zmarszczek, co przedstawiają reklamy kremów).

Istotną zaletą witaminy C jest jej zdolność do szybkiego i bezpośredniego wnikania do wnętrza komórek, ponieważ rozpuszcza się w wodzie. Dzięki temu swe ochronne działanie antyoksydacyjne może uruchomić bezpośrednio w komórce.

Jakie znaczenie ma witamina C u pacjentów właśnie z chorobami nowotworowymi?

Po pierwsze walka z nowotworami opiera się na sprawnie działającym układzie odpornościowym. Jak jest on wspomagany wyjaśniłem wyżej. Po drugie u osób stosujących chemioterapię czy radioterapię – klasyczne leczenie przeciwnowotworowe, indukujące ogromne ilości wolnych rodników, ma za zadanie wymieść wolne rodniki i zmniejszyć skutki uboczne chemioterapii i radioterapii.

Ból nieopanowany jest jednym z poważniejszych problemów chorych z przewlekłymi problemami, również nowotworowymi. Pod wpływem witaminy C rośnie stężenie endorfin – własnych cząsteczek przeciwbólowych.

Dzięki witaminie C rany (m.in. pooperacyjne) goją się szybciej, a złamane kości sprawniej się zrastają (poprzez wpływ na kolagen).

Przy okazji należy pokrótce wspomnieć (co rozwinę w następnym artykule), że wbrew pogłoskom (bo nie badaniom naukowym) witamina C: nie powoduje rozwoju kamicy nerkowej, kumulowania żelaza w organizmie, obniżania witaminy B12 i miedzi, wtórnego szkorbutu, niszczenia szkliwa nazębnego, ani nie wywołuje reakcji alergicznych.

Na koniec słów kilka o metalach ciężkich, których w obecnych czasach nie jesteśmy w stanie wykluczyć ze swego otoczenia. Choćbyśmy sami uprawiali sobie warzywa, zadbali o dobrą jakość wody, którą pijemy, żyli w najodleglejszym zakamarku globu, to nie zmienimy chociażby powietrza, którym oddychamy, a w którym spaliny i wyziewy z przemysłu roznoszą się po całej kuli ziemskiej… Dlatego nie należy zbytnio się tym stresować i po prostu przyjmować przynajmniej 1g witaminy C dziennie, by to ona zajęła się wyprowadzeniem metali ciężkich z organizmu. Ta ilość poradzi sobie z: 20 µg rtęci, prawie 21 µg ołowiu, 11 µg kadmu czy prawie 6 µg niklu! (warto wspomóc ją zapewniając sobie odpowiedni dowóz magnezu, cynku, siarki oraz przede wszystkim selenu oraz „dobrych bakterii” probiotycznych).

Organizm ludzki utracił niestety zdolność samodzielnego wytwarzania witaminy C i jest uzależniony od jej podaży z zewnątrz.

Jedyny „problem” z witaminą C jest taki, że chcąc osiągnąć wysokie stężenia we krwi nie wystarczy „zjeść” dużo kwasu askorbinowego, bo znaczna część będzie wydalona za stolcem (biegunka). Konieczne jest podawanie witaminy C dożylnie w powolnym wlewie w formie askorbinianu sodu. Sytuacja taka ma miejsce u osób z poważnymi schorzeniami, gdzie decydujące znaczenie dla skuteczności terapii ma wysokie stężenie witaminy C we krwi (np. choroby nowotworowe czy poważne choroby wirusowe).

Mam nadzieję, że zainteresowałem choć trochę tak ciekawą witaminą jaką jest witamina C i zachęciłem do zaprzyjaźnienia się z nią!

Szymon Grzywacz
autor: lek. med. Szymon Grzywacz

Zapraszamy do kontaktu, oraz na zabiegi!

© 2014-2015 Instytut Ozonoterapii Salus | Polityka prywatności